piątek, 11 marca 2016

Bóg, honor ojczyzna, czyli ,,Historia Roja"


   Na wstępie chciałabym się serdecznie przywitać i podziękować, że tu zajrzeliście. Na blogu będą pojawiać się nie tylko recenzje filmowe, ale również książkowe. W końcu stwierdziłam, że przeniosę swoje poglądy oraz myśli na strony blogspot'a. Mam nadzieję iż zostaniecie ze mną na dłużej.


Tytuł: Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać
Gatunek: Wojenny
Czas trwania: 150 min
Premiera: 4 marca 2016r.
Ocena: 7/10
Opis: Historia Mieczysława Dziemieszkiewicza, ps. Rój, żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych, który wraz z własnym oddziałem partyzanckim staje do walki o wolną ojczyznę.









 Dzisiaj na pierwszy ogień idzie film Jerzego Zalewskiego, reżysera takich filmów jak ,,Czarne słońce" oraz ,,Gnoje" z 1995 roku. Nie będę się się tu wywodziła nad osiągnięciami twórcy, więc od razu przejdźmy do dość ważnego punktu.
   ,,Historia Roja" doczekała się premiery w marcu bieżącego roku. Po 6 latach czekania, wreszcie Polska ujrzała film o Żołnierzach Wyklętych. Ale czy na pewno spełnia on nasze oczekiwania co do niego? Otóż nie do końca. Bardzo dobrze wiemy, że życie w tamtych czasach nie było łatwe, nawet jeżeli był to okres powojenny. Ludzie w jakiś sposób zapewne próbowali pozbierać się po tej całej katastrofie.
   Natomiast nasi bohaterowie jak nie wygłaszają ważnych mów do polskiego narodu, to toczą krwawą sielankę pod przywództwem tytułowego "Roja"(w roli Krzysztof Zalewski-Brejdygant). W całej akcji filmu brakuje prostych codziennych spraw, które dobrze wkomponowane, dałyby bardzo fajny efekt. Reżyser również nie uznał w filmie tzw. "pół cieni" i już od pierwszych minut można zauważyć prostą manipulację, że dobro zwycięży. Lecz chyba nie wszyscy czerwoni byli źli, a nasi żołnierze mieli czyste sumienia? Nikt nie jest doskonały.  Na szczęście to wrażenie znika i po wnikliwym obejrzeniu dłuższego odcinka zorientujemy się, że to wszystko dąży do jednej wielkiej zagłady.
   Nasz kochany Mieczysław w pewnych momentach przypomina "złego wojownika", który chce pomścić swojego zamordowanego brata. Jest również pocieszycielem dla ludzi, za których walczy, świetnie dogaduje się z dziećmi, a strach który wzbudza wśród swoich wrogów jest tak ogromny iż niektórzy przypisują mu dar pojawiania się w różnych miejscach i o różnej porze. Ale mimo tego barwnego charakteru, gdzieś w podświadomości wiemy, że wszystko sprowadzi się do prostego męczennika. Czyż nie brzmi to jak jakiś starożytny scenariusz dramatu?
   Jak powyżej wspomniałam większą część produkcji wypełniają strzelaniny, egzekucje i zasadzki. Dla kogoś kto uwielbia patrzeć na hektolitry przelanej krwi, niczym w filmach Quentina Tarantino, ,,Historia Roja" będzie idealna. Dla tych co jednak nie preferują oglądania przemocy też coś się znajdzie, ponieważ gdyby przymknąć oko na te "niedociągnięcia" fabuła jest naprawdę ciekawa i warta uwagi.
   Ja osobiście  uwielbiam filmy wojenne, szczególnie o zmaganiach polskich oddziałów. Jednak ten nie zachwycił mnie tak jak np. ,,Miasto 44" reżyserii Jana Komasy. Po ,,Historii Roja" czuję dziwny niedosyt, jakieś niespełnione oczekiwania... Co na pewno mogę powiedzieć to, to że film jest  po części skierowany do młodych widzów, którzy w dzisiejszym świecie pełnym technologii i nienawiści powinni zobaczyć i docenić trud swoich przodków o wolność Polski. Oceniam go na siódemkę, bo pomimo "krwawych karnawałów" fabuła nie jest najgorsza, ale z dość sporym przekazem oraz pytaniem "Czy warto bronić przegranych spraw?".
   Zwiastun: